Tak zamyślona, leżałam i czekałam, aż nie wiadomo kiedy te trzy godziny minęły i chwilę później usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. W salonie, gdzie leżałam na sofie, zjawił się Ron. Widać było, że marzy tylko o kolacji, kąpieli i śnie, ale musiałam z nim porozmawiać, czy tego chce czy nie. Tak więc zaczynam:
-Ron chciałabym z tobą poważnie porozmawiać.- Zaczęłam dość niepewnie. Spojrzał na mnie zdziwiony i usiadł koło mnie, gdy zrobiłam mu miejsce i patrzył na mnie zaciekawiony.
-No dobrze, zaczynaj.- Powiedział sennym głosem.
-Ostatnio zauważyłam, że oddalamy się od siebie. Możesz mi powiedzieć, czemu wracasz późno i nawet nie chcesz ze mną rozmawiać, tylko kładziesz się do łóżka, nie czekając na mnie?- Powiedziałam tylko część tego o czym chciałam z nim porozmawiać, a już widziałam, że się trochę wkurzył moimi słowami.
-Hmmm, jakby ci to powiedzieć?- Widziałam i poznałam po nim, że udawał zastanowienie.- Nie rozmawiamy, może temu, że jestem Aurorem i gdy wracam do domu nie mam sił na rozmowę.- Ostatnie słowa bardziej krzyknął niż powiedział spokojnie.
-Ja też nieraz jestem zmęczona po długim dniu pracy, ale mam siłę na ugotowanie ci kolacji i rozmowę, której i tak nie odbywamy, bo ty albo nie odpowiadasz ignorując mnie, albo szybko kończysz jeść i idziesz spać.- Powiedziałam spokojnie patrząc mu odważnie w oczy.
-Ale ty to ty, ja to ja!- Krzyknął i wstał. Zaczął krążyć po salonie.
-Zdradzasz mnie?- Zadałam pytanie, które mnie męczyło od dawna. Spojrzał na mnie bez żadnych uczuć, a twarz nic nie wyrażała. Milczał.- Odpowiedz.- Powiedziałam rozkazującym tonem. Dalej milczał.- Twoje milczenie mam uważać za potwierdzenie?
-Tak.- Powiedział tonem wypranym od uczuć.
-Jak długo?- Spytałam lekko łamliwym głosem.- Jak długo trwa twój romans i z kim?!
-Po co ci to wiedzieć skoro i tak to już niczego nie zmieni?- Zapytał uśmiechając się kpiąco.
-Mam prawo wiedzieć.- Warknęłam w jego stronę i patrzyłam na niego twardo.
-Od około trzech miesięcy.- Powiedział najspokojniej na świecie. Miałam rację, że mnie zdradza, ale żeby tak długo?
-Dlaczego?
-Hermiono, wiesz jaka jesteś ze swoimi zasadami. Może i było kilka razy, ale to dla mnie było za mało i znalazłem kobietę, która hmmm, jak to powiedzieć, robiła ze mną rzeczy, których ty byś nie umiała.- Patrzył na mnie uśmiechając się złośliwie.
-Z kim mnie zdradzałeś?- Musiałam teraz wszystko wiedzieć, później nie dałabym rady spojrzeć w oczy chłopakowi, którego kocham.
-Pamiętasz ze szkoły Lavender Brown? Jest cudowna.- Powiedział dalej widząc ten jego złośliwy uśmiech. Podeszłam do niego krzyknęłam :"Nienawidzę cię!" i uderzyłam go z całej siły w policzek. Uderzony dość mocno odwrócił głowę, a ja korzystając z chwili jego zdezorientowania zaczęłam biec w stronę schodów, ale zanim przekroczyłam próg złapał mnie za rękę i mocno mną szarpnął tak, że stałam naprzeciw niego. Spoliczkował mnie z taką siłą, że upadałam na podłogę. Podniósł mnie i przygwoździł do ściany. Patrząc na mnie wściekle próbował mi ściągnąć bluzkę. Wiedziałam co chciał zrobić, chciałam go odepchnąć, ale złapał moje obie ręce i uniósł do góry uderzając nimi o ścianę. Zabolało, ale nie dałam tego po sobie poznać. Stanął pomiędzy moimi nogami tak żebym, go nie uderzyła, a on już nie próbował mi ściągnąć bluzki, tylko ją zerwał ze mnie i stałam teraz przed nim w samym czarnym staniku. Uśmiechnął się szaleńczo i już chciał rozpinać mi spodnie, kiedy zauważyłam, że nie jestem całkiem bezbronna, uśmiechnęłam się do siebie w duchu za moją pomysłowość, ale bałam się jego i tego, że może to nie wypalić, ale spróbować zawsze można. Zebrałam jak najwięcej się dało śliny w ustach i splunęłam Ronowi prosto w twarz. Osiągnęłam to co chciałam, bo gdy moja ślina była na jego twarzy odsunął się ode mnie, a ja nie czekając chwili dłużej uciekłam na górę i zamknęłam za sobą drzwi do sypialni na klucz. Zaczęłam się ubierać, zapięłam rozporek swoich czarnych rurek, i gdy zapinałam guzik usłyszałam jak Ron biegnie w stronę sypialni i zaczyna się szamotać z klamką, ale ona nie ustępowała. W pewnej chwili wrzasnął:
-Kurwa, Hermiona, otwieraj te cholerne drzwi i dokończymy!!
Gdy znalazłam już białą bluzkę i na to niebieską marynarkę, znów krzyknął:
-I tak cię dopadnę! Zobaczysz!!
I odszedł od drzwi. Przynajmniej mi się tak wydawało. Nie przejmując się nim zaczęłam się pakować. Nie wiem nawet kiedy zaczęłam płakać. Nie wiedziała, że ta rozmowa skończy się tak źle, ale mogło być gorzej, przecież on chciał mnie zgwałcić. Ale z jednego po części się cieszę: przynajmniej wiem, że nie będę trwała w związku, w którym miłość jest skierowana tylko w jedną stronę, a smutno mi, bo go kocham, a on mnie potraktował jak kogoś, kto nie zasługuje na miłość! Trzy miesiące mnie zdradzał. Jak można być takim chamem? W szkole był inny, dobry, miły, a teraz za grosz nie ma tego co miał w serku jeszcze w szkole.
Dość szybko się pakowałam, wzięłam różdżkę zmniejszyłam walizkę do rozmiarów pudełka od zapałek i schowałam do torebki, którą przewiesiłam przez ramię i otwierając cicho drzwi upewniłam się, że nie ma go za nimi ani w stronę schodów. Od upragnionego zejścia w dół dzieliło mnie kilka drzwi, w których mógł się skryć, więc bardzo cicho przeszłam do schodów, ale go tam nie było. Zeszłam na dół, ale go nie zauważyłam, nie zważając, że to po części mój dom, zaczęłam iść w stronę drzwi wyjściowych, ale usłyszałam wypowiadane zimno moje imię:
-Hermiona, widzę, że się gdzieś wybierasz.
Nie musiała się odwracać, żeby się dowiedzieć kto to. Szybko pobiegłam do drzwi i wybiegłam na zewnątrz a on za mną, potem przez furtkę i już pędziłam do centrum Londynu. Cieszyłam się, że biegałam codziennie rano i wieczorem, teraz miałam szansę uciec od niego, ale się wkurzyłam bo kupiliśmy dom na przedmieściach i daleko było do centrum, ale nie ubiegłam za daleko, ponieważ na kogoś wpadłam, ale słyszała kroki Rona, które się zatrzymały odwróciłam się do niego, dalej nie wiedząc na kogo wpadłam i widząc jak Ron się odwraca z przerażoną miną i ucieka do domu, odwróciłam się i zobaczyłam zaskoczoną i zdziwioną minę przystojnego długowłosego blondyna o stalowoszarych oczach. Przede mną we własnej osobie stał Lucjusz Malfoy.
____________________________________________________________
Podobało się? Zostaw komentarz!
Jak obiecałam tak też dotrzymam obietnicy i umieszczam tutaj linka do mojego drugiego bloga i mam nadzieję, że zajrzycie tam i skomentujecie moją pracę ;)
Zakazana Miłość
Co do rozdziału:
Nie mam bety i pewnie są błędy, za które oczywiście przepraszam. Pewnie przecinki są tam gdzie nie trzeba, ale z każdym rozdziałem będzie lepiej. To raczej będzie krótkie opowiadanie, ale zobaczymy.
Kolejny nie wiem kiedy się pojawi, ale spróbuję go szybko napisać :D
Tak więc, zapraszam na mojego drogiego bloga i pozdrawiam was wszystkich
miodek xdd
Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć to na blogu o Dramione jest zakładka "O mnie" i tam to jest.
ROZDZIAŁ CHRONIONY PRAWAMI AUTORSKIMI